Blog posts

Jak nie przytyć na urlopie?

Jak nie przytyć na urlopie?

LIFESTYLE, PSYCHODIETKA

Planujesz weekendowy wyjazd, dłuższy odpoczynek, wizytę i zastanawiasz się jak nie przytyć na urlopie? I słusznie, większość z nas wraca z wakacji z nadprogramowymi dwoma kilogramami.

Każda pora roku rządzi się swoimi prawami, latem znacznie łatwiej jest być aktywnym – spędzanie czasu na świeżym powietrzu, bieganie, jazda rowerem, spacery, kąpiele w morzu czy jeziorach. Niestety, gdy pogoda nie dopisuje, trzeba inaczej zaplanować sobie czas, treningi czy posiłki.  Bez względu na to, jaką mamy porę roku – czy wybieramy się gdzieś w okresie letnim, jesiennym czy zimowym, warto byśmy pamiętali o kilku zasadach na wyjeździe.  Zwróciłam na to szczególną uwagę będąc na wyjeździe w Sopocie w czterogwiazdkowym Hotelu Haffner. Jak wiecie, Bałtyk to cudowny dar natury, ale umówmy się, jesienią przy kilku stopniach Celsiusza nie możemy spędzać zbyt wiele czasu nad polskim morzem.

Jeśli macie pełne wyżywienie, full inclusive, szwedzkie stoły, opcje na słono i na słodko, to w większości przepadniecie.

Po pierwsze macie wrażenie, że przecież za to zapłaciliście, więc wszystko Wam się należy, a po drugie Wasze oczy domagają się WSZYSTKIEGO, bo wszystko wygląda pysznie. Teoretycznie, jesteście na wakacjach, więc możecie sobie pozwolić, w praktyce to może doprowadzić do katastrofy. Pomijam już nadmiar kalorii, ale będziecie czuć się bardzo ciężko i mieć mniej energii.

Co zatem robić? Możecie trzymać się poniższych wytycznych.

  • Pamiętaj o rozpoczęciu dnia od szklanki wody, ewentualnie wody z cytryną, zielonej herbaty. To pobudzi Wasze trawienie i nawodni organizm. Zasady tej warto trzymać się nie tylko na wyjazdach, ale zawsze. Śniadanie zjedz około 15-30 minut później.
  • Jeśli w Twoim hotelu znajduje się basen lub siłownia, pamiętaj, że tak możesz rozpocząć dzień! Wystarczy 15-30 minut pływania, by całkowicie się obudzić i ruszyć rześko na śniadanie. Dokładnie tak zawsze robię – wiem, że czekają mnie pyszności, więc staram się znaleźć możliwość na spalenie kalorii i pobudzenie przemiany materii jeszcze przed posiłkiem. Spróbujcie! Naprawdę warto wstać tę chwilę wcześniej!

  • W hotelach na śniadanie najczęściej jest szwedzki stół, wiem, że chcesz spróbować wszystkiego, ale warto pamiętać o swoich możliwościach… Weź dodatkowy talerz samych warzyw, to małe oszustwo, które zapełni Twój głód psychiczny typu “Chcę wszystko!”. Mocno przetworzone produkty jak boczek, kiełbaski, dania smażone na dużej ilości tłuszczu, jedz na pół z inną osobą, a najlepiej próbuj tylko po kilka kęsów. Masz ochotę na parówki – weź sobie, ale postaraj się zjeść połowę lub jedną trzecią porcji. Bądź sprytny!
  • Nie nakładaj dużych porcji na talerz! Jeśli nałożysz sobie wszystkiego po łyżce, prawdopodobnie to Cię usatysfakcjonuje, jeśli nałożysz sobie po trzy łyżki to jest większe prawdopodobieństwo, że zjesz całość!
  • Jeśli masz ochotę na słodkie, lepiej zjedz je po śniadaniu lub po obiedzie, niż po kolacji. Będziesz mieć cały dzień na spalanie.

  • Wybieraj zdrowe dania z menu. Zawsze możesz zapytać, czy danie było smażone w głębokim tłuszczu czy pieczone. Restauracje dbają o swoich gości, dlatego w większości dobrych miejsc jest możliwość zamówić smaczne i zdrowe potrawy. Ja byłam w Sopocie, więc nie wyobrażałam sobie dań bez ryby. Na szczęście restauracja hotelowa spełniła moje oczekiwania i wszystko było smaczne i zdrowe.
  • Czas podawania i jedzenia posiłków jest również niezwykle istotny – robiąc to powoli, zjemy mniej. Pamiętajcie, że mózg potrzebuje chwili, około 20 minut, by zrozumieć, że jest pełen. Zjadanie całego obiadu w pięć minut to nawyk, nad którym należy pracować.
  • Wybieraj hotele z możliwością uprawiania aktywności fizycznej – to ważne zwłaszcza w okresie zimowym, gdzie mamy ograniczone możliwości korzystania z ładnej pogody. Relaks, relaksem, ale pamiętaj, że samym leżeniem można się bardziej zmęczyć niż pracą w biurze od 8 do 16. Basen, siłownia, możliwość konsultacji z trenerem personalnym to ważne kwestie. Ja korzystam z nich najczęściej jak mogę. Zarówno rano przed śniadaniem, jak i wieczorem przed snem. To dla mnie najlepsza forma wypoczynku.

  • Zastanów się nad wyborem miejsca, gdzie masz opcję konsultacji dietetycznych. Oferta hotelu Haffner, w którym się znajdowałam zawierała możliwość stworzenia specjalnego menu podczas pobytu i indywidualnego planu żywieniowego, tak by gość wrócił do domu pełen wiedzy o tym jak powinien się odżywiać i jaka forma sportu jest dla niego najlepsza. Do dyspozycji gości byli nie tylko dietetycy, ale także trenerzy na siłowni czy basenie. Jeśli jest możliwość spędzenia urlopu i połączenia tego z nauką o zdrowych nawykach – spróbuj koniecznie.

Jeśli jesteście zainteresowani i chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o moim hotelu wskakujcie do nich na stronę. Coś, co mnie najbardziej urzekło w Hotelu Haffner to mapa biegowa po Trójmieście. Wow, to się nazywa przygotowanie!

Jeśli zastanawiacie się jak rozpocząć swoje odchudzanie, to oferta wczasów oczyszczających w Hotelu Haffner jest jedną z opcji, którą mogę Wam polecić. Rozpoczynasz wakacje, więc łatwo zachłysnąć się “nic-nie-robieniem”. Pamiętaj, że na wyjazdach najważniejsze są dwie kwestie. Pierwsza z nich, jedzenie i trzymanie się zdrowych nawyków żywieniowych oraz druga nieustanna aktywność fizyczna. Jeśli będziesz jedynie leżał i objadał się podczas swojego urlopu, możesz wrócić nie tylko cięższy o kilka kilogramów, ale także sfrustrowany i zmęczony. Korzystaj mądrze z czasu wolnego i wybieraj miejsca, które sprzyjają zdrowemu stylowi życia!

 

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.