Blog posts

Praca a wypoczynek, czyli jak się wypalić

Praca a wypoczynek, czyli jak się wypalić

LIFESTYLE

Bycie przepracowanym nie wpływa pozytywnie na jakość naszej pracy, a wcześniej czy później powoduje wypalenie, bezsilność i ogólną niemoc.

W tym zaganianym świecie każdemu z nas należy się chwila odpoczynku. Niemniej, okazuje się, że ten odpoczynek, który powinien być wpisany w nasz obowiązkowy harmonogram dnia to luksus! Mówi się, że pracujemy po to, by na się lepiej żyło – by polepszać swoją jakość życia. Pracujemy coraz więcej, a tym samym coraz więcej zarabiamy. Wiecie, co jest najciekawsze? Nasza jakość życia spada. Dlaczego? To proste, bo nie mamy na to czasu!

Czy wiesz, że praca jest tak samo ważna jak odpoczynek?

 

Wiesz, ja przez pierwsze lata swojej pracy na etat zupełnie to bagatelizowałam, nie odpoczywałam, pracowałam prawie cały czas. Co się okazało? Ano, że mam ponadprogramowo, aż 46 dni urlopu! Część dni urlopowych sięga aż 2015 roku. Tak, tak… Nie dość, że pracowałam na blogu i youtube, to jeszcze dodatkowo na etacie. To jednak nie wystarczyło i pracowałam bez urlopu, a czasem brałam dni wolne w pracy na etat by pracować nad blogiem… Pierwsze lata to był totalny rollercoster. Nie polecam takiego systemu pracy. Obciążenie psychiczne jest zbyt duże, nie wspominając już o fizycznym. O ile nie czułam tego po pierwszych dwóch latach, to w późniejszym czasie uderzyło we mnie ze zdwojoną siłą. Zmęczenie. Totalne wymęczenie materiału. STOP! Przecież to istne szaleństwo!

Dlaczego tak dużo pracowałam?

Nie umiałam odpuścić – wydawało mi się, że WSZYSTKO jest tak samo ważne. Przecież nikt mnie nie zastąpi na urlopie, SAMA muszę garnąć swoje projekty, bo inaczej zawali się świat. Oczywiście to lekka przesada. Wszystko można zaplanować, choć to też wymaga większej ilości pracy tuż przed urlopem.

Nawet, gdy brałam wolne, chciałam wykorzystać ten czas do rozwoju swojej działalności. Nagrywałam, pisałam, realizowałam projekty z klientami, planowałam… Ktokolwiek pracuje “na dwie zmiany”, to wie, że czasu po prostu brakuje. Dochodzi do przeładowania – myślisz o projektach w pracy na etat i swoich własnych. Masz nieustannie włączony tryb podwójnego czuwania. Jakby jeden eta i problemy z nim związane to było mało…

Jak to na mnie wpłynęło? Fatalnie. Choć muszę przyznać, że trzymałam się dzielnie jakieś trzy lata (TRZY LATA!), później po prostu opadłam z sił robiłam znacznie mniej, niż bym chciała, szala przechyliła się w kierunku pracy na etat, a moje działania na tym ucierpiały.

Nieustanna produktywność, niestety nie jest możliwa. Po to masz możliwość brania urlopu (bez względu czy pracujesz na etat, czy sam jesteś sobie szefem), aby z niego korzystać. Należy się raz na jakiś czas zresetować, wyłączyć, przestać myśleć i ODPOCZĄĆ. Dlaczego? Już Ci mówię!

Mamy więcej motywacji do działania, potrafimy skupić się na celu, racjonalnie myśleć i dążyć do zrealizowania danego projektu. To Cię nie przekonuje? To mam petardę – lepiej poradzisz sobie ze stresem! Każdy człowiek ma pewne zasoby, które pozwalają mu na organizację swojego życia: między innymi bycie wydajnym danego dnia czy produktywnym. Podczas pracy bez odpoczynku, te zasoby się coraz bardziej kurczą, każdego dnia są coraz mniejsze, zdecydowanie wolniej się odnawiają. Przez to mamy więcej zasobów (możliwości, siły, energii), by radzić sobie ze stresem, a ten pożera nasze zasoby (zwane roboczo przeze mnie możliwościami) w zastraszających ilościach.

Czy musimy mieć wycieczkę na Majorkę, by odpocząć? Oczywiście, że nie. Każdy odpoczywa na swój sposób. Ja sugeruję ruszyć w Polskę! Razem z Erykiem, ostatnio odwiedziliśmy Wrocław. To miasto, które zawsze będę miło kojarzyć, tam mieszka moja przyjaciółka i raz na jakiś czas ją odwiedzam. Prawdopodobnie znam większość zakamarków tego pięknego miasta, jeśli nie znacie Wrocławia, koniecznie wybierzcie się do niego przy najbliższej okazji. Urok, spokój, dużo młodych i miłych ludzi, masa tajemniczych uliczek i pięknych kamienic. Wydaje mi się, że Wrocław to pierwsze miejsce najpiękniejszych miast Polski, które uwielbiam, dlatego oczywiście bardzo się ucieszyłam, gdy Qubus Hotel zaprosił mnie na weekend do siebie. Co tam robiliśmy? Starałam się ugrać kilka pieczeni na jednym ogniu, ale przede wszystkim właśnie odpoczywaliśmy i pracowaliśmy jednocześnie. Korzystając z atrakcji hotelu, robiłam dla Was relację z wyjazdu.

Wiecie, jak kocham śniadania, prawda? To NAPRAWDĘ mój ulubiony posiłek w ciągu dnia. Nie ma nic piękniejszego, niż wyjazd z długim, leniwym śniadaniem, któremu towarzyszy aromatyczna kawa i masa zdrowych kąsków. Dokładnie w ten sposób wyglądało to w Qubus Hotel. To miejsce ma naprawdę wypasione śniadania. Co jest dla mnie ważne w miejscach, które odwiedzam – zdrowe i świeże produkty, różnorodność. To istotne, zwłaszcza, że zazwyczaj towarzyszy mi Eryk, a my mamy dwa systemy żywieniowe; ja dużo zielonego, Eryk dużo mięsistego i sycącego.  Zobaczcie sami…

Czego możecie się spodziewać  w Qubus Hotel?

  • szerokiego wyboru produktów , aż 100 produktów
  • regionalnych produktów, co szczerze mnie zdziwiło i ucieszyło
  • domowych wyrobów hotelu; pieczony chleb, własne sery, czy choćby konfitury
  • wysokiej jakości składników
  • zdrowych i świeżych dań
  • możliwości zamówienia dań ze specjalnego menu dla Gościa
  • skorzystania z bufetu
  • pysznej restauracji

Pyszne jedzenie, strefa relaksu i przemiła obsługa. Jeśli szukacie dobrego miejsca na zatrzymanie się podczas  wyjazdu, zerknijcie na ofertę Qubus Hotel.

A Ty, kiedy ostatnio byłeś na urlopie? Nie uważasz, że należy Ci się choć ten jeden mały weekend tylko dla siebie?

Chcesz doprowadzić do wypalenia zawodowego i życiowej frustracji? PRACUJ I NIE ODPOCZYWAJ! Pragniesz harmonii, równowagii, balansu w życiu? Naucz się odpoczywać.

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.