Blog posts

Chcesz schudnąć? Zawsze będziesz grubasem!

Chcesz schudnąć? Zawsze będziesz grubasem!

PSYCHODIETKA, PSYCHOLOGIA

Zawsze będziesz grubasem, to nigdy się nie zmieni. Nie, nie mam zamiaru Cię obrażać. A właściwie, to nas… Przecież ja też jestem grubasem. Mentalnym grubasem. I to się nigdy nie zmieni!

Masz rację, “grubas” to niemiłe określenie. Wyraźnie sprawia, że czujemy się gorzej, wyczuwamy ten negatywny przekaz, jaki ze sobą niesie. Już tłumaczę, dlaczego go użyłam.

Mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość. Najpierw zła. Ta mentalna nadwaga będzie z Tobą na zawsze. Co to znaczy? Każdy z nas ma pewne utarte “ścieżki” w mózgu, oraz “zapiski” w całym ciele. Pewne schematy, powtarzające się reakcje, utrwalały się w nas przez lata. W sytuacjach kryzysowych, gdy mamy gorszy okres, cięższe dni, problemy (a uwierz mi, że KAŻDY takie ma), większość z nas wraca do tych utartych ścieżek, wyuczonych nawyków. Może się okazać, że to nad czym pracowaliśmy przez ostatnie tygodnie, miesiące czy lata, może przegrać z tym, co znane dla naszego mózgu i organizmu od lat. Wrócimy do niechcianych zachowań, myśli, reakcji. Nic dziwnego… Umówmy się, jeśli coś utrwalało się w naszym życiu przez lata, to na pewno jest silniejsze, niż te nowe schematy, które próbujemy wdrożyć w ostatnim czasie. Dodatkowo mamy chwile zwątpienia w siebie, gorsze dni, źle o sobie myślimy, to wszystko prowadzi do jednego… Nawrotów.

To niestety nie wszystko. O ile schudliśmy i waga poszła w dół, to nie pozbyliśmy się komórek tłuszczowych.  A te nie próżnują i tylko czekają na okazję, by się podtuczyć. Osobie, która miała nadwagę o wiele łatwiej i szybciej przybrać na wadze, niż temu, kto takich ilości komórek nie posiadał.

Wiesz pewnie, że alkoholikiem, narkomanem, osobą uzależnioną jest się całe życie… Większość z nas, w różny sposób, też jest uzależniona od jedzenia. Nasza nadwaga wynika z wielu przyczyn, a najczęściej z kombinacji kilku, bądź kilkunastu. Negatywne nawyki, problemy z emocjami, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, relacje z bliskimi i obcymi nam ludźmi czy nuda, to tylko kilka z nich.

To nie są mile wiadomości, z każdej strony czyha na nas niebezpieczeństwo powrotu nadwagi.

  • PSYCHIKA (negatywne myślenie o sobie)
  • CIAŁO (komórki tłuszczowe)
  • NAWYKI (objadanie się, zaprzestanie ćwiczeń)

Ale, ale! Mam też dobrą wiadomość. Jeśli zdajesz sobie sprawę z tego, o czym napisałam jesteś bogatszy o iście istotna wiedzę! Możesz się przygotować na każdą ewentualność. Tworzyć plany wyjścia, przewidywać swoje ruchy, wspierać siebie i robić wszystko, by w razie kryzysu dzielnie przetrwać. Nie myśl o tym jak o bitwie, nikt tu nie szykuje się na wojnę, nie bądź sam dla siebie wrogiem – to wyniszcza.

Pracuj nad tym, co możesz. Zaakceptuj to, czego nie możesz zmienić. 

Jesteś dla siebie przyjacielem. Wspieraj, kochaj, pomagaj chwal, bądź gotowy na lepsze i gorsze czasy. Pamiętaj – to będzie z Tobą zawsze. Nie jesteś felernym wyjątkiem. Kto ma podobnie, niech podpisze się niżej. Zobacz, ile nas jest. Całe życie z mentalną nadwagą, bagażem, który akceptujemy, poznajemy i umiemy z nim spacerować przez życie w pełnym uśmiechu.

Temat mocniej opisuję na YouTube. Zobacz wideo, jakie przygotowałam o tym jak wrócić do zdrowych nawyków, gdy znów wpadłaś w pułapkę przeszłości. Zobacz na moim kanale TU lub poniżej.

 

(Visited 3 190 times, 8 visits today)

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.

2 Comments

  1. Robert
    Listopad 16, 2017 at 9:38 pm
    Reply

    Cześć ! Śledzę Twoje wypowiedzi i zawsze mówisz żeby nie liczyć kalorii, a wprowadzać nawyki, bo to z nami zostanie itd. Problem zaczyna się w moim przypadku, gdy miska jest w miarę czysta, trenuję 4 razy w tygodniu siłowo i gdyby nie ten tłuszcz na brzuchu, czułbym się cudownie. Moja sylwetka nie wygląda brzydko żeby nie było nieporozumień, wygląda poprawnie, że tak powiem, ale chciałbym mieć “kratkę na brzuchu”. Chciałbym Cię więc zapytać do kogo kierujesz swoje wypowiedzi o nie liczeniu kalorii, czy tylko dla osób otyłych, czy również dla osób którzy chcą wyglądać powiedzmy ponadprzeciętnie ? Dodam że moja sylwetka przypomina budowę endomorficzną, ważę 85 kg 180 cm i myślę że przy 80-78 kg osiągnąłbym mój cel, ale czy da się to zrobić bez liczenia kalorii ? Nie licząc kalorii bardzo łatwo mi z samych zdrowych produktów uzyskać, czy też przekroczyć moje zapotrzebowanie kaloryczne. Mam nadzieję że dobrze mnie zrozumiesz 😉

    Pozdrawiam
    Robert

  2. Ola94O
    Listopad 16, 2017 at 9:41 pm
    Reply

    Dzięki, ze jesteś 🙂 m. in. dzięki Tobie wiem, że odchudzanie nie jest tylko chwilowym etapem po którym jest już coś w stylu “żyli długo i szczęśliwie”. zupełnie zmieniłam swoje podejście do odchudzania, staram się pogłębiać wiedzę i wprowadzać zmiany do swojego życia. Zmieniam nawyki i choć przy gorszym humorze zdarza mi się zjeść trochę czekolady, czy tez po prostu się zapchać jedzeniem to jednak nie robię tego kompletnie bezmyślnie a wybieram zdrowsze opcje. Dziś po kłótni z chłopakiem najadłam się cukinii duszonej, papryki, odrobinę duszonego mięsa, z obiadu który ugotowała mama, pieczonych warzyw, potem poleciało 6 kostek czekolady i szejk białkowy z mlekiem ryżowym, łyżeczką masła orzechowego i bananem. Czuje się najedzona i ale nie mam wyrzutów sumienia, bo mam prawo do gorszego dnia. Bilans kalorii w tygodniu i tak wyrównam a to co zjadłam nie było pustymi kaloriami. W roku 2017 wiele się dowiedział o sobie, o tym dlaczego tyje, jak zmieniać nawyki, jak wygląda moja psychika, jakie produkty spożywcze mi szkodzą. do marca była faza pączków, żelek, twarogu i siłowni, ale bez jakiegoś większego przemyślenia. Potem spadło ze 2 kg, w wakacje jeszcze z 1, ale, że nie miałam zbyt dużo pracy i się nudziłam to te nudę zajadałam. Dopiero na jesieni, gdy bardziej zaczęłam zmieniać nawyki i szukać konkretnych rozwiązań udało mi się przekroczyć magiczną dla mnie od lat barierę 68kg, teraz jest już 65-66kg. Na wadze mi nie zależy, ważniejsze jak wyglądam jak się czuje, pewnie jak będę ćwiczyć to mięśnie więcej zaważą. Mam 178cm wzrostu, ale to nie zmienia faktu, że zawsze byłam pulpecikiem. Próbuje wyeliminować nabiał, bo ewidentnie mi nie służy, czy na cerę, czy na trawienie, chociaż przy serniku mamy nie jest łatwo. Obecnie zaczynam wprowadzać ćwiczenia a domu, żeby ujędrnić ciało. Sporo spaceruję, na uczelnię chodzę pół godz. w jedną stronę, czasem 2 razy dziennie. Mam aqua fitness na wf i bardzo mi to pasuje, ale to tylko raz w tygodniu. Teraz zamiast zazdrościć innym, że mieli łatwiej, zawsze byli szczupli i nie musieli się odchudzać a ja muszę, bo zawsze byłam i będę mentalnie grubasem, cieszę się drogą do lepszej sylwetki. Chociaż tu już chyba nie o sylwetkę chodzi a o zdrowie i dobre traktowanie swojego ciała i duszy. Chcę zdrowiej jeść, wprowadzam to stopniowo, bo chcę aby moje ciało miało energię, aby służyło mi jak najdłużej – tyle jeszcze pięknych chwil do przeżycia! Pozdrawiam cieplutko i czekam na nowe materiały na YT 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.