Blog posts

Domowa siłownia – wyzwanie 30 dni (test urządzenia FLABeLOS)

Domowa siłownia – wyzwanie 30 dni (test urządzenia FLABeLOS)

Uncategorized
Jak pewnie już zdążyliście się zorientować, uwielbiam wyzwania i nowinki! W ramach współpracy, ostatni miesiąc miałam okazję testować urządzenie, które było dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem… Posiadałam siłownię w pokoju, a czas, jaki poświęciłam na ćwiczenie, to tylko 10 minut!

Czym jest FLABeLOS?

Służy do terapii dynamicznej, poprzez drgania uaktywnia pracę mięśni – 10 minut z tym cudeńkiem odpowiada 40-50 minut treningu na siłowni. 
W jaki sposób?  Podczas szybkiego
(nawet 20Hz) ruchu wibracji liczba skurczy mięśni jest bardzo duża.  Przez 10 minut dochodzi do kilkakrotnie większej ilości
skurczów, niż wtedy, gdy uprawiamy sport tradycyjny – może dojść nawet do 30-60 skurczów mięśni na sekundę. 
Co warte uwagi, ćwicząc na nim nie obciążamy przy tym serca, ani stawów w takim stopniu, jak podczas treningu siłowego czy biegania. To cenna informacja dla osób z dużą nadwagą, czy osób, które mają problemy zdrowotne uniemożliwiające tego rodzaju ruch. Bardzo podoba mi się, że producent nie zaleca stosowania urządzenia, zamiast ćwiczeń ruchowych,
ale wtedy, gdy tradycyjne uprawianie sportu jest niemożliwe lub
utrudnione.

Więcej na temat FLABeLOS, można przeczytać o tutaj [KLIK].

 

Jak minął mi miesiąc treningów na FLABeLOS?

To niezwykle dziwne uczucie… Z jednej strony nasz jedyny wysiłek polega na włączeniu i wejściu na urządzenie, a z drugiej strony po zakończeniu treningu czujemy każdy milimetr ciała i wypijamy sporą ilość wody.
Intensywność “drżenia” podczas ćwiczeń możemy ustawić sobie własnoręcznie. Zazwyczaj używałam najniższego poziomu – to w zupełności mi wystarczyło. Ćwiczyłam dwa razy dziennie przez 10 minut – włączałam ulubionego youtubera, zakładałam słuchawki na uszy i wykonywałam trening.

Ostatnimi czasy wyjście na wieczorne bieganie graniczyło z cudem – zawsze coś stawało na przeszkodzie – zazwyczaj praca, bądź pogoda. Trening 10 minutowy bez wychodzenia z mieszkania “naprawił” sytuację. Muszę przyznać, że jest to niezwykle wygodna opcja, a w dodatku szybka. Kuszące… 

Mój znajomy, który po prostu MUSIAŁ sprawdzić urządzenie, jak tylko je zobaczył, stwierdził, że:
“O rety! Ono wykrywa każdy kawałek ciała pokryty tłuszczem! Czuję, jak mi się trzęsie ta galareta!”
(Tak, chodziło mu o tkankę tłuszczową…)

Zdjęcia po lewej to pierwszy dzień ćwiczeń, po prawej ostatni. Nie
martwcie się, ja też nie widzę różnicy – w końcu to tylko miesiąc.
Niemniej, odczuwam zmianę.

 

Jakie zaszły zmiany?

Nie
spodziewałam się -5 kilogramów w 30 dni (wiecie, że nie jestem fanką
szybkich spadków wagi). Zależało mi na substytucie ćwiczeń, czymś, co
ułatwi mi trening, gdy nie będę miała na niego czasu.

Zauważyłam u siebie:
– ujędrnienie skóry – coś niezwykle ważnego dla mnie, jako kobiety, nad czym muszę nieustannie pracować,
– mrowienie ciała po ćwiczeniach  – to oznacza, że nastąpiła poprawa krążenia,
– polepszenie samopoczucia – jak po bieganiu – endorfiny zadziałały,

zmniejszenie ilości bólu pleców – niestety jak pewnie większość z Was, mam
“siedzącą pracę”, z tego tytułu czasem odczuwam ból kręgosłupa i karku –
urządzenie uświadomiło mi, że czas wzmocnić i te partie ciała,


mogę się mylić, ale… mam wrażenie, że pupa się nieco podniosła – 
całkiem możliwe, że to moje fanaberie i “bardzo bym chciała, więc sobie
wmawiam”.

Podsumowując – to bardzo ciekawe urządzenie, przydatne zwłaszcza dla leniuszków, nie lubiących ruchu, osób, które nie mogą uprawiać zbyt intensywnych i regularnych treningów, tych, którzy chcą oszczędzić czas. Oczywiście ruchu nie zastąpi i nie takie jest jego założenie, ale może znacznie ułatwić sprawę.

FLABeLOS można zakupić na http://mediwel.pl/

Co sądzicie o treningu na urządzeniach w domu? Wolicie ćwiczyć w swoich czterech ścianach, na siłowni czy świeżym powietrzu? 🙂

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.