Blog posts

Jak się motywuję do aktywności fizycznej? Tygodniowy plan zajęć.

Jak się motywuję do aktywności fizycznej? Tygodniowy plan zajęć.

Uncategorized

Moja zasada brzmi: “Dopóki sobie czegoś nie zapiszesz, to to nie istnieje.” – sprawdza się rewelacyjnie, zwłaszcza jeśli chodzi o aktywność fizyczną.

Jeśli sobie obiecam, że pójdę w piątek na basen, a w tym tygodniu będę minimum trzy dni w “aktywnym ruchu”, to prawdopodobnie tego nie zrobię, bo:

a. zapomnę, 

b. znajdę milion powodów, by tego nie robić,

c. udam, że nie pamiętam… 
Niemniej, jeśli sobie nie unaocznię zamierzonego (nie przedstawię na piśmie), to wszystko może się zdarzyć.  

Nie musi, ale jeśli chcę, to prędzej czy później się wydarzy. 

Niezwykle ważne jest planowanie, co prawda nie zawsze wszystko MUSI iść zgodnie z planem i to, że na basen udam się w sobotę, nie piątek, nie oznacza końca świata. 

Małe i duże nagrody

Często tyle od siebie wymagamy, a na docenienie swoich starań brak czasu – karcimy się za porażki, a sukcesów nie zauważamy. 
Gwiazdki, które widnieją na Planie, to nagrody, z podziałem na małe i duże.
 Są one ruchome, ale najczęściej występują w środę (bo wtedy najczęściej spada mi motywacja) i w niedzielę (bo dobrze jest miło zakończyć i zacząć tydzień). 
Jeśli uważam, że jakiś dzień zasługuje na dodatkowy aplauz (wydarzyło się coś niezwykle wyjątkowego z czego jestem dumna), to przydzielam super star 🙂

 Czy to działa?

Pomaga. Widzę wszystko czarno na białym. Odhaczenie jakiejś czynności zajmuje jedynie chwilę. Początkowo może nie być łatwo przyzwyczaić się do zapisków, ale po jakimś czasie mogą stać się codziennością.

Czym jest podsumowanie?

Różnie to bywa, w podsumowaniu zawsze jest miejsce na wnioski. Można
to sprowadzić to dwóch słów: “Dobra robota!”, bądź kilku zdań “Nie było
źle, ale warto popracować tu i tu…”, albo “To nie był dobry tydzień.
Postaram się, by kolejny był lepszy.”. 

Dlaczego tylko na tydzień?

Z góry zakładam, że siedem dni, to okres czasowy, który mnie interesuje – im krótszy, tym mniej porażek, tym szybciej można zacząć wszystko z “białą kartą”.

Plan przyczepiam w widocznym miejscu, w trudnym momentach widzę, że automatyczne hasło “Jestem beznadziejna”, nie ma podstaw, bo przecież coś tam mi się udało, a porażka to jedynie chwilowa słabość (na którą czasem warto sobie pozwolić).

 

A jak to wygląda u Was? 
Macie jakieś niezastąpione sposoby? 🙂
Jeśli macie ochotę, spróbujcie danego sposobu – niczego nie tracicie, a możecie wiele zyskać. 

_________________________________________________________________________________

PS. Szykuję coś specjalnego – będziecie na bieżąco na  Instagramie

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.