Blog posts

Jak schudłam 10 kg?

Jak schudłam 10 kg?

Uncategorized
Nie zawsze wyglądałam tak jak teraz, a co ważniejsze, nie zawsze myślałam tak jak w tym momencie…

Istnieje teoria, która mówi o tym, że zawód nie wybiera się losowo – za każdym z nich, kryje się coś głębszego… 

Trudno jest pisać o sobie. Unikałam tego tematu przez przeszło rok, nie poruszałam go, nie wspominałam o nim. Myślę, że dziś jest odpowiednia chwila.

Pamiętam przedmaturalne czasy. 

To było dawno temu. Co wtedy uważałam? Aby być szczupłą, trzeba się odchudzać – nie ma innego wyboru. Albo się rodzisz szczupła, albo musisz być na diecie. 

Prawie każda jedna osoba z mojego otoczenia tak uważała. W naszej szkole, ciężko było znaleźć dziewczynę, która nigdy się nie odchudzała.

Nikt nie uczył nas o zdrowym odżywianiu. Nikt nie próbował wytłumaczyć, dlaczego aktywność fizyczna jest ważna w naszym życiu. 

Mieliśmy w-f, mieliśmy biologię i inne przedmioty, które powinny być nasycone informacjami o ludzkim organizmie, o zdrowiu. Nie pamiętam, by ktokolwiek mówił o nadwadze i otyłości jak o chorobach. Więcej czasu poświęciliśmy budowie pantofelka, niż omówieniu tego, co najbardziej ludzkie, co przydatne. 

“Drogą znajomych” dochodziły do nas rozpiski, coraz to nowszych diet, więc my – nastolatki, młode, silne organizmy, próbowaliśmy ich.

Były spektakularne chudnięcia i ciężkostrawne efekty jo-jo. 

 I wszyscy uważali, że to normalne. Jedni są szczuplejsi, inni grubsi. Takie geny. 

Przecież wystarczy wcielić zasadę MŻ.

Na studiach coś się zmieniło…

Zaczęłam analizować zachowania osób normowagowych i tych, którzy mają nadwagę (tak, psychologia zobowiązuje). Informacje, jakie posiadałam i jakimi zostało naładowane społeczeństwo, przestały mi się zgadzać z tym, co sama zauważyłam.

Dokształcałam się z zakresu zdrowego odżywiania i psychodietetyki. Co najważniejsze – powoli zmieniałam nastawienie do jedzenia (przecież nie ono jest powodem problemów z wagą). 

Zaczęłam myśleć: “Wszyscy skupiają się na odchudzaniu, na nadmiernych kilogramach, ale to tylko skutek uboczny. To jak leczyć ząb za pomocą znieczulenia, przecież źródło bólu jest nadal nieodkryte… Kluczem do rozwiązanie problemu, jest znalezienie powodu nadmiernego jedzenia, tego skąd biorą się zachowania, które wpływają na przyrost masy.”

 

Przestałam się odchudzać. 

Skupiłam się na zmianie nawyków na zdrowsze, na swoim rozwoju, na swoim życiu. 

W ten oto sposób skończyłam z pracą magisterską odnośnie jedzenioholozmu, a kilka miesięcy przed obroną podjęłam decyzję – chcę pomagać ludziom zmieniać ich nawyki żywieniowe, przy skutecznej utracie kilogramów, pracować przy promocji zdrowia. 

Wczoraj przeglądałam zdjęcia z początków studiów, kompletnie o nich zapomniałam.

Dopiero to do mnie dotarło… jak przez te lata zmieniło się moje ciało, a co ważniejsze – jak zmieniło się moje nastawienie do świata i samej siebie.

Nie raz słyszałam:
“Bo Ty nie wiesz jak to jest.”
“Bo Ty jesteś szczupła, to możesz sobie na to pozwolić.”
 “Nigdy nie zrozumiesz.”

W tym momencie wytrącam te argumenty z ręki.

I to nie spadek wagi był prowodyrem zmian w moim życiu.

To zmiany, jakie wprowadziłam, spowodowały, że jednym ze skutków
ubocznych było zmniejszenie kilogramów (i szczerze mówiąc, to najmniej
istotny element). 

Myślę sobie: “Nie gratuluj, że schudłam. Ja po prostu zmieniłam swoje życie.”

Zobacz także:

Jak schudłam 10 kg (CZĘŚĆ 2)
Jak schudłam 10 kg (CZĘŚĆ 3)

 

ZOBACZ JAK TERAZ WYGLĄDAM:

 

(Visited 1 970 times, 13 visits today)

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.

49 Comments

  1. Andżelika Kwasiborska
    Maj 19, 2014 at 7:18 pm
    Reply

    hmmm, brakuje mi w tym artykule jakiegoś konkretu lub puenty – jakich zmian dokonałaś, co Cię do tego skłoniło, jak szukać/znaleźć źródło kompulsywnego objadania się wg Ciebie? Niestety, ale wpis trochę rozmyty…

    • admin
      Maj 19, 2014 at 7:35 pm

      Jeśli ktoś czyta mój blog, widzi jak się odżywiam, jaki mam stosunek do jedzenia i aktywności fizycznej.

      Nie bardzo rozumiem dlaczego miałabym piać o kompulsywnym jedzeniu – post już taki powstał i to nie jeden, dlatego do nich odsyłam.

  2. Adrianna Kotowska
    Maj 19, 2014 at 7:23 pm
    Reply

    Czekałam na ten wpis szczerze mówiąc. Niestety, ja nie potrafię tak jak Ty.

    • Kot Niezależny
      Maj 19, 2014 at 7:34 pm

      Potrafisz. Po prostu Ci się nie chce.

    • admin
      Maj 19, 2014 at 7:36 pm

      Ada, o to właśnie chodzi – Ty nie umiesz tak jak ja, bo każdy jest inny i nie ma jednego uniwersalnego przepisu na zmianę – dlatego wszelkie rady nie działają. Napiszę o tym / stworzę film.

    • Adrianna Kotowska
      Maj 19, 2014 at 7:42 pm

      No ilekroć coś staram się zmienić, to źle się czuję z tą zmianą i wracam do starego. I już pomijam tutaj sprawę jedzenia czy tam aktywności fizycznej. Że leniwa jestem to też przyznaję, bo np. nie chce mi się przygotować czegoś zdrowszego do jedzenia, ale nawet jak już zbierałam dupę i coś tam robiłam, to i tak potem chciałam jeść "to co niedobre", bo to "zdrowsze" mi nie pasowało. Ciężko mi się pozbyć nawyków, nie umiem z nimi wygrać.

    • Janina Kowalska
      Czerwiec 12, 2014 at 10:53 pm

      Aduś, u mnie było tak, że weszłam na wagę i to wystarczyło, żeby wziąć się za siebie ;d

  3. czekoladowemniam
    Maj 19, 2014 at 7:27 pm
    Reply

    zgadzam się całkowicie 😉

  4. Anonimowy
    Maj 19, 2014 at 7:30 pm
    Reply

    Bardzo mądrze napisane 🙂 Fajnie jakby ta pani prowadziła jakiegoś bloga, wiele osób z problemem jedzenioholizmu mogłoby skorzystać.

    • Anonimowy
      Maj 20, 2014 at 7:52 am

      Ta Pani prowadzi bloga, bardzo dobrego zresztą, właśnie na nim komentujesz 🙂

    • admin
      Maj 20, 2014 at 10:34 am

      :)))

  5. YOGA, bitch ;)
    Maj 19, 2014 at 7:30 pm
    Reply

    Gratuluję zmiany życia 🙂

  6. Dietowe Pogotowie
    Maj 19, 2014 at 7:35 pm
    Reply

    Piękny post! I właśnie o to chodzi. Nie katujmy się dietami, zmieniajmy styl życia, a dieta jest jego jednym elementem. Nie napisałabym tego lepiej. I gratuluję Tobie, że Ty zmieniłaś swoje życie. 🙂 A innych zachęcam, żeby pracowali nad tym co siedzi w ich głowach:) w tym tkwi cały sukces. Jeśli sobie nie radzisz- warto skorzystać z pomocy. Ja studiuję psychologię i skończyłam dietetykę, ale kiedyś sama z własnej woli uczęszczałam na wizyty do terapeuty. Mi to bardzo pomogło, odnalazłam swoją drogę bo ktoś pomógł mi rozwiać mętlik w głowie, nabrałam pewności siebie. Róbmy porządki w naszych życiach:) To zmienia jego jakość na lepsze…

  7. Eliza Elli Rogowska
    Maj 19, 2014 at 7:35 pm
    Reply

    W jakim czasie "uciekło" Ci to 10kg?

    • admin
      Maj 20, 2014 at 10:46 am

      Nie miesiące, a lata. Ciężko stwierdzić, nie patrzę na to w ten sposób.

  8. Eliza Elli Rogowska
    Maj 19, 2014 at 7:36 pm
    Reply

    W jakim konkretniej czasie "uciekło" Ci to 10kg?

  9. YOGA, bitch ;)
    Maj 19, 2014 at 7:36 pm
    Reply

    Gratuluję zmiany życia :>

  10. Anonimowy
    Maj 19, 2014 at 8:02 pm
    Reply

    Taaaa – wybranie zawodu związanego z przeznaczeniem czyli piszę ja mgr dietetyki :))) Ja też kiedyś miałam nadwagę lub raczej otyłość. Mnie do odchudzania i stosowania diety akurat zachęciła pani z biologii – omawialiśmy różne diety – wtedy spodobała mi się dieta Montignaca nawyki które kiedyś stosują tą metodę wprowadziłam właściwie zostały ze mną na długie lata – schudłam 21 kg nigdy nie wróciłam do wagi sporzed studiów, natomiast widzę jak ważną rolę odgrywa zmiana myślenia na temat żywienia. Przeczytałam całą książkę, więc wiedziałam że trzeba zmienić myślenie i nawyki. Jak czasem pacjenci mówią mi, że oni z wielu rzeczy nie zrezygnują, że nie zmienią swoich przyzwyczajeń,a warzywa są dla nich obrzydliwe to wiem że będzie ciężko, ale innego sposobu nie ma – trzeba zmienić myślenie o jedzeniu i nawyki żywieniowe. Nie ma powrótu do starego żywienia bo stare żywienie oznacza powrót kilogramów. I póki ludzie tego nie zrozumieją pracy będziemy miały z brut. A sama jestem ciekawa, co Ciebie Martyno skłoniło do zmiany swoich zachowań i jak sama z sobą dyskutowałaś (na pewno miałaś aniołka i diabełka w głowie) na temat zmian jakie Cię czekały.

    p.s. próbuję się jakoś podpisać, ale coś moja przeglądarka nie chce współpracować.
    więc niech będzie tak Aga – dietetyk, pozdrawiam

  11. malvina pe.
    Maj 19, 2014 at 8:42 pm
    Reply

    Dobry tekst, Martyna.

    • admin
      Maj 19, 2014 at 9:10 pm

      "Dobry tekst, Martyna." od Malviny Pe… Marzenia się spełniają.

  12. Domino
    Maj 19, 2014 at 10:27 pm
    Reply

    I o to chodzi. Tylko co mnie boli, ile dietetyków bierze aspekt psychiczny pod uwagę?
    Fajnie, na pewno będziesz dobrym dietetykiem 🙂

    • admin
      Maj 20, 2014 at 10:33 am

      Dietetykiem, to raczej wątpię… 😀

    • Aga - dietetyk
      Maj 21, 2014 at 4:43 am

      ja biorę pod uwagę aspekt psychologiuczny, ale nigdy psychologiem nie będę. Dlatego warte jest holistyczne podejście do pacjenta.

  13. Wasza Agusia ;)
    Maj 20, 2014 at 5:40 am
    Reply

    Schudlam 10 kg,piąteczka 😀 bylo 64/166 cm teraz 54 😀

  14. Anonimowy
    Maj 20, 2014 at 6:03 am
    Reply

    Przyłączam się do tych, którzy piszą że tekst jest dobry. To sama puenta. Nikt nie straci na wadze trwale jeśli nie zmieni nawyków żywieniowych. Jest jedna generalna zasada aby być szczupłym, a co za tym idzie lepiej się czuć. Zmiany muszą być na stałe, nie tylko na kilka tygodni albo miesięcy. Pięć lub sześć małych posiłków w ciągu dnia, a tych posiłkach warzywa, owoce, pełnoziarniste pieczywo, mąki, kasze i ryż. Słodycze do minimum, najlepiej własnej roboty. Woda, herbaty niesłodzone. Bez podjadania między posiłkami. Do tego ulubiona aktywność fizyczna (musi być). To oklepane co napisałam, ale bez tego się nie da. Ja sama grzeszę czasami lub nawet częściej. Ale zawsze wracam do dobrych nawyków i jestem szczupła. A po takim dniu który stosowałam się do tych wszystkich zasad, jestem z siebie dumna, że nie idę spać objedzona a rano nie wstaję z niestrawnością. A jak komuś się nie chce to nigdy nie będzie szczupły. Mi też się czasami nie chce, bo pracuję, mam małe dzieci i mnóstwo zajęć domowych. Ale tak się mobilizuję, że muszę i koniec, tym bardziej, że mimo niepohamowanego apetytu na słodycze uwielbiam warzywa i wszystko co zdrowe. Najtrudniejsze jest zacząć- najlepiej wszystko planować przez pierwsze tygodnie, co zjemy, kiedy i ile oraz kiedy będziemy ćwiczyć, biegać itp. I trzymać się planu bezwzględnie. Każdy może, tylko trzeba chcieć. Odblokować umysł. Magda

    • Anonimowy
      Sierpień 14, 2014 at 3:22 pm

      5/6 posiłków dziennie i nie podjadać między nimi…??? nooo…. gratuluję! gratuluję czasu na ilość posiłków w ciągu dnia i dodatkowego nie podjadania. Są też inne, mądrzejsze podejścia, jak 3 posiłki dziennie + przerwy co najmniej 5 godzinne pomiędzy nimi, i dieta jest przekonująco dobra. Częstotliwość posiłków na poziomie newborn'a to mit! i nie wszystkim służy! ja się męczyłam ciągle jedząc, nie będąc głodną, bo aktywność fizyczną miałam na poziomie 2 x dzienie (rano cardio, po południu marsz) i nie udawało mi się schudnąć, więc frazesy nie są dla wszystkich…

  15. Monika
    Maj 20, 2014 at 8:32 am
    Reply

    Byłaś dzisiaj w Dzień dobry tvn? Oglądałam i wydawało mi się że to Ty ale pewna nie jestem 😉

    • admin
      Maj 20, 2014 at 10:32 am

      Byłaś, byłaś:)

  16. Be Slim
    Maj 20, 2014 at 9:14 am
    Reply

    kedys u siebie pisaam o metodzie malych kroczkow;) nalezy zyc dla sieiea nie zyc dla jedzenia i odchudzaniu, wszytsko przyjdzie z czasem tylko nie myslec o odchudzaniu codziennie przez 24 h na dobe;)

  17. Anonimowy
    Maj 20, 2014 at 10:25 am
    Reply

    ja również tak jak Ty miałam kiedyś nadwagę. i tak samo jak Ty zostałam dietetykiem. w tym roku bronię pracę magisterską 🙂
    pozdrawiam wszystkich, którzy wybrali ten zawód wiedząc, jak to jest walczyć z nadmiarem kilogramów <3

    • admin
      Maj 20, 2014 at 10:32 am

      Nie jestem dietetykiem, a psychologiem,psychodietetykiem. Ba, jestem nawet przeciwniczką rozpisywaniu diet 🙂

  18. Dietowe Pogotowie
    Maj 20, 2014 at 11:07 am
    Reply

    Napisałaś, że jesteś przeciwniczką rozpisywania diet? 🙂
    Czy chodzi o to, że to jest taki czynnik stresujący ? Ludzie nie lubią takich "rygorów" bo czują się faktycznie jakby to było wtedy trudniejsze i kłopotliwe, a nawet traktują to jak jakąś karę.. To prawda. Dlatego ja myślę, że powinno się lepiej szkolić dietetyków… dietę można rozpisać tak żeby nie zniechęcała. A jest to tylko wskazówka – później dana osoba już sama wszystko wie, jak się w to wkręci :). No i są też osoby chore, które często muszą mieć tą dietę rozpisaną bo u nich każdy składnik się liczy dla zdrowia.. Ale coś w tym jest.. osobiście wolę namawiać ludzi na zmianę nawyków i sprawić żeby ich to zainteresowało, niż żeby zniechęceni śledzili te "rozpiski " :)) Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam 🙂

  19. Julia
    Maj 20, 2014 at 11:43 am
    Reply

    wow 😮 aż trudno uwierzyć! bardzo inspirujące!! miałam podobnie 😉 przez ostatnie 8 lat byłam na zmianę gruba i przeraźliwie chuda, dopiero niedawno wyszłam na prostą… do pewnych poglądów trzeba albo dorosnąć samemu, albo mieć przy sobie odpowiedzialną, mądrą osobę, która szarzy wiedzę na takie tematy wśród nastolatek (bo to one najczęściej miotają się jak dzieci we mgle, jeśli chodzi o dbanie o zdrowie). Dlatego uważam, że to, co robisz, jest bardzo ważne.
    Zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło, jeśli mnie odwiedzisz:)

  20. Julia
    Maj 20, 2014 at 11:45 am
    Reply

    wow 😮 aż trudno uwierzyć! bardzo inspirujące!! miałam podobnie 😉 przez ostatnie 8 lat byłam na zmianę gruba i przeraźliwie chuda, dopiero niedawno wyszłam na prostą… do pewnych poglądów trzeba albo dorosnąć samemu, albo mieć przy sobie odpowiedzialną, mądrą osobę, która szarzy wiedzę na takie tematy wśród nastolatek (bo to one najczęściej miotają się jak dzieci we mgle, jeśli chodzi o dbanie o zdrowie). Dlatego uważam, że to, co robisz, jest bardzo ważne.
    Zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło, jeśli mnie odwiedzisz:)

  21. Anonimowy
    Maj 20, 2014 at 1:37 pm
    Reply

    gratuluje występu w DTVN 😀 tak siedziałam,jadłam śniadanie i mówie-no skądś znam tą babke 😀 pozdrawiam serdecznie!

  22. ChangeDorothy
    Maj 20, 2014 at 1:47 pm
    Reply

    Mam nadzieję, że i ja kiedyś będę mogła sobie powiedzieć że mi się udało zmienić swoje nawyki żywieniowe.
    Bardzo mnie zainspirował twój wpis do przeczytania całego bloga, być może pomoże mi w moich problemach. 🙂

  23. Anonimowy
    Maj 20, 2014 at 6:29 pm
    Reply

    Zobaczyłam Panią dzisiaj w Dzień Dobry TVN, i bardzo mi się spodobało to co Pani mówiła. Mam 30 lat i nie cierpię ćwiczyć a diet za mną już tysiące. Odchudzam się i tyję tak w kółko. co schudnę to przytyję nie mam już siły. Nie wiem jak schudnąć i już nie przytyć, potrafię nie jeść wiele przez miesiąc dwa nie jeść słodyczy a potem zaczynam jeść i podjadać wieczorami, bo wtedy mam czas, dziecko śpi a ja mogę sobie spokojnie pojeść i wtedy a to ciasteczko, a to znowu kanapeczka, chipsy i brzuch i boki rosną. Właśnie brzuch i boki to mój największy problem, a ćwiczyć nie cierpię raz wytrzymałam miesiąc z Chodakowską, a teraz szkoda mi czasu na ćwiczenia jak wracam z pracy to muszę gotować obiad zająć się córeczką. Potrzebuję dobrych rad co robić żeby nie tyć.
    Pozdrawiam
    R…..

  24. Aurora
    Maj 20, 2014 at 6:55 pm
    Reply

    Ja swego czasu zrzuciłam 20kg. Dokładnie tą samą metodą 🙂

  25. Anonimowy
    Maj 21, 2014 at 11:02 am
    Reply

    Martynka!! Świetny występ w Dzien Dobry! Uwielbiam Twojego bloga, tak trzymaj Kochana! Buziaki 🙂

  26. domino2oo5
    Maj 21, 2014 at 8:07 pm
    Reply

    Dobry post!

    Zapraszam do siebie i do obserwowania 🙂

  27. Anonimowy
    Maj 22, 2014 at 11:19 am
    Reply

    A mogłabyś napisać swoją wagę? przed i po? 🙂

  28. Trzcinka
    Maj 24, 2014 at 11:53 am
    Reply

    Myślę, że przede wszystkim kluczem do pozbycia się nadwagi jest zmiana myślenia.Każdy jest inny nie ma gotowego przepisu na wyzbycie się emocjonalnego jedzenia. Trzeba samemu siebie poznać i zacząć zdrowo myśleć 🙂

    Życzę dalszego powodzenia w blogowaniu! 🙂

  29. Anonimowy
    Czerwiec 12, 2014 at 9:15 pm
    Reply

    Mam wrażenie, ze nie piszesz nic konkratnego. Co zmienilas konkretnie w swojej diecie i w jakim czasie tyle schudlas? Prosze, odp 🙂

  30. Anonimowy
    Sierpień 13, 2014 at 9:01 pm
    Reply

    Witam, przepraszam, ze zawracam Pani głowę, ale musiałam, po prostu musiałam to Pani napisać! Zaraz zaczynam drugi rok studiów-dietetyke na WUM'ie, myślę też o powiązaniu z psychologią, ale od jakiegoś czasu miałam wątpliwości czy nadaje sie do tego zawodu, czy to jest moja droga. Studia wybrałam z wielkiej pasji, pierwszy rok zaliczyłam śpiewająco, a jednak teraz pojawiło sie zwątpienie. Dzisiaj trafiłam na notatkę 'jak schudłam 10kg?' na Pani blogu i nagle odzyskałam siłę i chęć, żeby iść dalej w tym kierunku. DZIĘKUJĘ! To co Pani napisała, o tym że schudnąć tak naprawdę znaczy zmienić swoje życie, dało mi wiare w sens tego zawodu, w sens który niektórzy ludzie tak bardzo umniejszają i sprowadzają do bycia "pani od diet i liczenia kalorii". Prawie mnie do tego przekonali. Na szczęście PRAWIE robi różnicę. DZIĘKUJĘ RAZ JESZCZE! Życzę Pani dalszych sukcesów, przede wszystkim zawodowych, ale nie tylko. Kto wie, może kiedyś będzie mi dane spotkać Panią i podziękować za tę motywację osobiście, bo przecież pragnę być częścią tego środowiska. Pozdrawiam,stała czytelniczka bloga i miejmy nadzieję przyszła dietetyk, Paulina.

  31. odchudzanie
    Grudzień 19, 2014 at 1:17 pm
    Reply

    Mega różnica, wielki szacunek, za to, że chciało Ci się ruszyć do przodu i zmienić swoje życie

  32. gratki
    Marzec 29, 2015 at 7:26 pm
    Reply

    gratki, bomba. ja też muszę się też się schudnąć. Na razie bazuję na efelinie na bieliźnie. no ale niedługo wesele i trzeba się dodatkowo odchudzić.

  33. Anonimowy
    Maj 7, 2015 at 6:41 am
    Reply

    Kestem mamą dwójki cudownych maluchów,dają mi wiele radości'jednakże,jestem zamknieta w sobie,mam lekka nadwagę,jest mi z tym bardzo zle,nie eiem jak przrzyje te lato,moje nogi pokryte sa cellulitem,to przytlacza i to bardzo,mam przystojnego mezcxyzne,boje sie ,ze pewnego dnia strace go. Probowalam wiele razy ogranivzac jrdzenie,jestem z zawodu jak i z pasji kucharzem,kocham gotowac ale……kocham tez jesc,mam takze problem z podjadaniem slodkosci,chipsow itd,to mnie tak wciaglo,ze czujr uzaleznienie od jedzenie,nie pomyslcie o mnie zle,jak i skad znalezc sile by pokonac swoja slabosc,na cel zrzutu wagi wyznsczam sobie bynajmniej na poczatek 10kg,pomooooocy

  34. Anonimowy
    Lipiec 1, 2015 at 5:44 am
    Reply

    Ja też mam problem – rok temu odszedł ode mnie mąż – główny argument to to że nie dbam o siebie – nie jestem brzydka ale mam nadwagę i nic z tym nie robię – waga co roku większa i bardzo mnie to przeraża. Nie wiem do końca czy rzeczywiście mąż ode mnie odszedł z powodu mojego wyglądu czy też miał inny powód (nie znam przyczyny) więc trzymam się tego pierwszego… 20 lat wspólnie spędziliśmy więc bardzo mi zależy, ale chyba nie aż tak, bo nic z tym nie robię. Dużo o tym myślę, robię plany zmiany nawyków, a kolejnego dnia jem bułki i piję colę – bo tak się pocieszam – zamknięte koło

    • Ketmara
      Lipiec 1, 2015 at 10:13 am

      nie rób planów tylko po prostu zacznij 🙂 Jak planowałam, że od dziś zacznę, od jutra, od 1wszego itp. to nigdy nic z tego nie wychodziło. Nie żebym teraz była jakoś super zmotywowana ale coś tam się staram zmienić i powoli powoli coś tam chyba rusza (choć to chyba bardziej wpływ tego, że od 1,5 tyg mamy psa i mam codzienną obowiązkową dawkę ruchu :).
      Domyślam się, że jest Ci ciężko bo mi też by było ale może to właśnie dobry punkt zwrotny? Niech Twój Mąż zobaczy "co" stracił.. Trzymam kciuki!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.