Blog posts

Jak schudłam 10 kg?

Jak schudłam 10 kg?

Uncategorized
Nie zawsze wyglądałam tak jak teraz, a co ważniejsze, nie zawsze myślałam tak jak w tym momencie…

Istnieje teoria, która mówi o tym, że zawód nie wybiera się losowo – za każdym z nich, kryje się coś głębszego… 

Trudno jest pisać o sobie. Unikałam tego tematu przez przeszło rok, nie poruszałam go, nie wspominałam o nim. Myślę, że dziś jest odpowiednia chwila.

Pamiętam przedmaturalne czasy. 

To było dawno temu. Co wtedy uważałam? Aby być szczupłą, trzeba się odchudzać – nie ma innego wyboru. Albo się rodzisz szczupła, albo musisz być na diecie. 

Prawie każda jedna osoba z mojego otoczenia tak uważała. W naszej szkole, ciężko było znaleźć dziewczynę, która nigdy się nie odchudzała.

Nikt nie uczył nas o zdrowym odżywianiu. Nikt nie próbował wytłumaczyć, dlaczego aktywność fizyczna jest ważna w naszym życiu. 

Mieliśmy w-f, mieliśmy biologię i inne przedmioty, które powinny być nasycone informacjami o ludzkim organizmie, o zdrowiu. Nie pamiętam, by ktokolwiek mówił o nadwadze i otyłości jak o chorobach. Więcej czasu poświęciliśmy budowie pantofelka, niż omówieniu tego, co najbardziej ludzkie, co przydatne. 

“Drogą znajomych” dochodziły do nas rozpiski, coraz to nowszych diet, więc my – nastolatki, młode, silne organizmy, próbowaliśmy ich.

Były spektakularne chudnięcia i ciężkostrawne efekty jo-jo. 

 I wszyscy uważali, że to normalne. Jedni są szczuplejsi, inni grubsi. Takie geny. 

Przecież wystarczy wcielić zasadę MŻ.

Na studiach coś się zmieniło…

Zaczęłam analizować zachowania osób normowagowych i tych, którzy mają nadwagę (tak, psychologia zobowiązuje). Informacje, jakie posiadałam i jakimi zostało naładowane społeczeństwo, przestały mi się zgadzać z tym, co sama zauważyłam.

Dokształcałam się z zakresu zdrowego odżywiania i psychodietetyki. Co najważniejsze – powoli zmieniałam nastawienie do jedzenia (przecież nie ono jest powodem problemów z wagą). 

Zaczęłam myśleć: “Wszyscy skupiają się na odchudzaniu, na nadmiernych kilogramach, ale to tylko skutek uboczny. To jak leczyć ząb za pomocą znieczulenia, przecież źródło bólu jest nadal nieodkryte… Kluczem do rozwiązanie problemu, jest znalezienie powodu nadmiernego jedzenia, tego skąd biorą się zachowania, które wpływają na przyrost masy.”

 

Przestałam się odchudzać. 

Skupiłam się na zmianie nawyków na zdrowsze, na swoim rozwoju, na swoim życiu. 

W ten oto sposób skończyłam z pracą magisterską odnośnie jedzenioholozmu, a kilka miesięcy przed obroną podjęłam decyzję – chcę pomagać ludziom zmieniać ich nawyki żywieniowe, przy skutecznej utracie kilogramów, pracować przy promocji zdrowia. 

Wczoraj przeglądałam zdjęcia z początków studiów, kompletnie o nich zapomniałam.

Dopiero to do mnie dotarło… jak przez te lata zmieniło się moje ciało, a co ważniejsze – jak zmieniło się moje nastawienie do świata i samej siebie.

Nie raz słyszałam:
“Bo Ty nie wiesz jak to jest.”
“Bo Ty jesteś szczupła, to możesz sobie na to pozwolić.”
 “Nigdy nie zrozumiesz.”

W tym momencie wytrącam te argumenty z ręki.

I to nie spadek wagi był prowodyrem zmian w moim życiu.

To zmiany, jakie wprowadziłam, spowodowały, że jednym ze skutków
ubocznych było zmniejszenie kilogramów (i szczerze mówiąc, to najmniej
istotny element). 

Myślę sobie: “Nie gratuluj, że schudłam. Ja po prostu zmieniłam swoje życie.”

Zobacz także:

Jak schudłam 10 kg (CZĘŚĆ 2)
Jak schudłam 10 kg (CZĘŚĆ 3)

 

ZOBACZ JAK TERAZ WYGLĄDAM:

 

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.