Blog posts

Odchudzanie a psychika | MUSISZ TO WIEDZIEĆ!

Odchudzanie a psychika | MUSISZ TO WIEDZIEĆ!

Uncategorized

Ile razy podkreślałam, że dieta** to nie jest metoda na szczupłą sylwetkę – nie zliczę. Tym razem poprę moje słowa konkretnymi badaniami psychologicznymi. Dodam, że niewiele mają one wspólnego z etycznym eksperymentowaniem. Grupę ludzi poddano głodówce na pół roku… Wnioski mogą Was zaskoczyć.

**dieta rozumiana powszechnie jako “dietę cud”, czyli jako czasowy, restrykcyjnie
ustalony jadłospis, a nie jako sposób odżywiania, który stosujemy na co dzień

Odchudzanie to niekoniecznie rozwiązanie problemu z nadprogramowymi kilogramami. Bardzo często dzieję się tak, że to właśnie ten moment i te działania, traktuje się jako start i rozpoczęcie kłopotów z jedzeniem. 

Stwierdzenie to poprę badaniami psychologicznymi…

Eksperyment psychologiczny “GŁODÓWKA”

Grupę osób umieszczono na terenie zamkniętym i poddano ich diecie opierającej się na wartości energetycznej wynoszącej 1570kcl (tak, mało). 

Założono, że osoby szczuplejsze schudną ok. 18% wagi, osoby grubsze 28%.

WARUNKI:
– mieszkanie w akademiku,
– 25h tygodniowo zajęć uczelnianych,
– przejście 22 mil w ciągu 7 dni.

ŻYWIENIE:
– 1570 kcl,
– 2 posiłki dziennie.
Doświadczenie to porównano do sytuacji w jakiej znaleźli się więźniowie obozów koncentracyjnych podczas II wojny światowej (choć musimy sobie zdawać sprwę, że było to nie do końca trafne, ale tego chyba nie muszę tłumaczyć…)

WNIOSKI:

  • Okazało się, że przy tak niskim ładunku energetycznym, zaniknęły preferencje pokarmowe i mechanizmy, które były za nie odpowiedzialne… 
Co to oznacza w praktyce? Osoby przestały mieć “wymagania smakowe”, coś co kiedyś było dla nich nie do przełknięcia, przestało stanowić barierę. Przekładając na codzienne życie – nieważne co jem, ważne bym jadł i tak nie odczuwam smaku (a przynajmniej nie tak intensywnie jak kiedyś). Po rzuceniu się na jedzenie nie wybieram, jem “jak leci”. 
  • Większość zaczęła jeść szybko i łapczywie.
Jedzenie znikało z talerzy w tempie ekspresowym, gryziono duże kęsy i od razu połykano, bez uważnego przeżuwania (które jest tak ważne podczas procesu trawienia).
  • O ile sprawność intelektualna została zachowana i działała na dużych obrotach, o tyle sprawność fizyczna znacznie osłabła. 
Osoby te były w stanie się uczyć, jednak ćwiczenia sprawiały im coraz większą trudność, odczuwały spadek energii i zmęczenie.  



  • Doszło do obniżenia się przemiany materii. 
Osobiście uważam to za jeden z ważniejszych wniosków. To częsty przypadek:
odchudzam się -> mniej jem -> moja przemiania materii spada -> odczuwam dyskomfort -> rzucam się na jedzenie -> tyję
 
  •  Zaczęto czytać książki kucharskie.
Ciekawe spostrzeżenie – w bibliotece, największy ruch miały półki, gdzie znajdowały się książki z obrazkami jedzenia… Cóż to by było, gdyby w tamtych czasach istniał instagram? 
  • Obsesyjne myślano o jedzeniu.
Natrętne myśli związane z jedzeniem, marzenie o potrawach, fantazjowanie o ucztach, ale przede wszystkim dostrzeganie pożywienia tam, gdzie wcześniej się go nie zauważało – w filmach, mediach, u znajomych… Tu działa bardzo prosty mechanizm – nasze zmysły wyostrzają się na to, co jest zakazane. 
  • Waga spadła.
I tu pewnie większość osób klaśnie w ręce i stwierdzi, że “Ha! A zatem głodówki mają sens – Ci ludzie schudli.” Uważacie to za sukces? To właśnie częsty błąd. Nie samo schudnięcie powinno być celem, ale szczupła sylwetka – czyli utrzymanie wagi na prawidłowym poziomie. A jeśli to Was nie przekonuje, to czytajcie dalej… 

[Osoby przeprowadzające eksperyment postanowiły stopniowo zwiększać dzienne racje posiłków o 800kcl – nie chcę sobie nawet wyobrażać, co by było, gdyby wypuszczono te osoby po pół rocznej diecie opartej na 1570kcl.]
  • Gdy jedzenie było dostępne (po okresie głodówki), osoby te skarżyły się na silniejsze odczuwanie głodu, niż kiedyś. 
  •  Rok po eksperymencie większość osób zaczęła cierpieć na otyłość olbrzymią!!!  

Podsumowanie eksperymentu

Głodówki skupiają jeszcze większą uwagę na jedzeniu, zatem przynoszą odwrotny efekt, niż osoba odchudzająca by sobie tego życzyła. 
Dość często tak to się właśnie zaczyna… Rozpoczynamy odchudzanie z przysłowiowymi pięcioma czy dziesięcioma kilogramami nadwagi.
Idziemy na dietę -> waga spada -> zaprzestajemy diety -> waga rośnie (często przewyższajac stan wyjściowy).
Odchudzanie jest najprostszą metodą prowadzącą do tycia. 
Wiele zależy od sposobu w jaki chcemy pozbyć tego “niechcianego tu i ówdzie”, od naszego przygotowania czy wiedzy na ten temat. Dlatego,
między innymi, drastycznym metodom, rezygnacji ze słodyczy,
wyeliminowaniu pewnych produktów (zwłaszcza ulubionych) mówię stanowcze
nie. 
Mam nadzieję, że wytłumaczyłam to w najprostszy sposób. To jest wiedza, w moim odczuciu, niezbędna przy rozpoczynaniu procesu odchudzania. 


Oczywiście potępiam nieetyczne eksperymenty, to jednak, skoro już miały miejsce, warto wyciągnąć na ich podstawie swoje prywatne wnioski.
To teraz mała retrospekcja – przypomnijcie sobie jak to wyglądało u Was…

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.