Blog posts

Piwne wyzwanie – po co?

Piwne wyzwanie – po co?

Uncategorized
“Wypij całe piwo na raz, duszkiem, najszybciej jak potrafisz. Nagraj to i umieść w internecie, na swoim prywatnym profilu. Żeby nie było tak łatwo, oznacz znajomych i heja!”

Tak mniej więcej brzmi instrukcja popularnego w ostatnich dniach wyzwania piwnego… Jak można się domyślić, doszło do ogromnego sporu między zwolennikami zabawy i przeciwnikami.
Ci pierwsi zwracają uwagę, że akcja ma na celu jedynie wywołanie uśmiechu, oznacza niezła rozrywkę i radzą innym, by się nieco wyluzowali, spuścili z tonu i przestali zrzędzić.
Ci drudzy, mniej piwni, uskarżają się na zalewającą ich głupotę w internecie, zaznaczając, że piwne wyzwanie to amoralny wyczyn, niechlubny na tyle, że nie powinien mieć w ogóle miejsca… 

Zadałam Wam jedno pytanie: Po co w ogóle taka akcja powstała? Odpowiedzi były przeróżne, natomiast wśród zwolenników pojawiały się najczęściej zdania brzmiące “Dla fanu!”.


Czy ludzie to idioci? Po co umieszczać piwożłopstwo w internecie? Czy nie dość głupoty widzimy na co dzień? Takie pytania nasuwają się przeciwnikom akcji. To ja Wam teraz na nie odpowiem…

Nie, ludzie, to nie idioci ( nie obrażajmy się bezpodstawnie). Po prostu czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, co może wyniknąć z naszych działań. Nie do końca pojmujemy jak wielką potęgą jest internet, nie wiemy o tym, jak wielką moc posiadamy. Cokolwiek robimy publicznie, można to uznać za promocję i reklamę. Koniec i kropka.

Szczerze i otwarcie, nie wątpię w to, że 99% z nas jest w stanie wypić piwo jednym duszkiem – nie mam nic przeciwko, kto lubi i ma ochotę, do dzieła! Jednakże, czy nie lepiej prywatnie – w domu, na imprezie, z kumplem, sąsiadką, wujkiem czy całym orszakiem weselnym. Dlaczego? Wszystko, co robimy w szeroko pojętych internetach pozostawia ślad, tego nie da się wymazać, nawet jeśli się usunie, to on nie zapomni.

Wyobraźcie sobie sytuację, że staracie się o pracę i (standardowo) Wasz przyszły (doszły lub nie) pracodawca, widzi Was w alkoholowej akcji. Jego reakcja? Akurat to jedna wielka niewiadoma – może mu się spodobać, a może na dzień dobry odwołać spotkanie rekrutacyjne. Taki przebieg zdarzeń można odnieść do wielu sytuacji, jak choćby i randka…

Co gorsza, dzieciaki, nastolatki, gimbaza – one tam są, w procencie większym, niż ludzie dorośli. Widzą, podłapują, podoba im się, naśladują. Pracowaliście kiedyś z nieletnimi? Nie? Cóż, w większości przypadków to tak działa, niestety z automatu. Nieważne, dobre to czy złe – liczy się, że popularne.

Nikogo nie potępiam, nie oceniam, nie obrażam – bo nie taka moja rola i cel.

Brałeś udział? To Twoja decyzja. Podejmij ją świadomie.
Twoja sprawa czy jesteś przeciwnikiem czy zwolennikiem.

Mogę jedynie podkreślić raz jeszcze: Myślcie.
O konsekwencjach działania, o opinii publicznej, o własnej osobie (jak o marce), o swoim wizerunku, o wpływie na innych, o skutkach (o wszechświecie i ludzkości też możecie).

Zdjęcie: Jupiterimages

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.