Blog posts

Dlaczego tyjemy na studiach?

Dlaczego tyjemy na studiach?

Uncategorized
Zdajemy maturę, po najdłuższych wakacjach w życiu, szczęśliwi pakujemy manatki i wyprowadzamy się do innego miasta. Nowe twarze, nieznane miejsca i masa możliwości… Wracamy po miesiącu do domu, niewiele się zmieniliśmy. Po kwartale ciotka dostrzega, że chyba to życie akademickie nam służy, bo zaokrągliliśmy się tu i ówdzie. Mija rok, nadchodzi sesja, staramy się ubrać w tą samą białą koszulę, którą mieliśmy na ustnym polskim. To nie jest takie proste… Czyżby ubranie się skurczyło w praniu? Stajemy przed lustrem i widzimy fałdki, o których nie mieliśmy pojęcia. Skąd wzięły się te dodatkowe kilogramy?!

Dramat studenta, w dodatku tylko jeden z wielu… Pięcioletnie doświadczenie i bezwzględne obserwacje, skłoniły mnie do wysnucia tłustych wniosków. Na studiach się tyje, a przynajmniej, najczęściej się tyje. Młody człowiek w skutek nieprzemyślanych wyborów, wpada w sidła zastawione przez samodzielność i dorosłość…

Brak karmiciela (najczęściej matki)

Dostawałeś kanapki na śniadanie, wracałeś ze szkoły, a na stole czekał obiad, może miałeś to szczęście, że i kolacja była na wyciągnięcie ręki. Studiując najczęściej raczysz się gotowymi daniami kupionymi w Biedronce, sałatkami z pudełka i bagietką czosnkową (w ubogiej wersji batonem). 
Gotuj! Wychodzę z założenia, że nie ma osoby, która nie umie gotować, są tylko takie, które nie wiedzą, że potrafią.

Nieregularność posiłków

Rozkład zajęć to loteria, nawet jeśli studiujesz dziennie, możesz mieć wykłady wieczorową porą. Nigdy nie wiesz na ile wychodzisz z mieszkania, czy wrócisz na czas, a może po drodze ktoś wpadnie na pomysł, żeby pójść (oczywiście w ramach integracji) na piwo.
Rozplanuj sobie dzień, zapisuj wszystko, bądź zorganizowany. Nie opuszczaj posiłków, miej zawsze w pogotowiu “posiłek na wyjście”.

Alkohol

Najprawdopodobniej wymiennie ze słowem integracja… Wiesz ile kalorii ma “drink na bogato”? Myślisz, że wartość odżywcza trunków to największy problem imprezowania? Otóż nie… “Przecież wychodząc do klubu, gubię kalorie w tańcu” – masz rację, nie zaprzeczam. Jednakże w tak zwanym “międzyczasie”, wcinasz frytki i udajesz się do Maka na mieście. Syndrom dnia następnego, dość często, wiąże się z budkowym kebabem. 
Nie odmawiaj sobie spotkań ze znajomymi. Staraj się zachować rozsądek, zjedz pożywny obiad przed wyjściem – pamiętaj, że alkohol wzmaga apetyt. Nie pij drinków wysokokalorycznych, gdzie występuje alkohol, soki i słodycze pod różną postacią. Przygotuj się na spożywcze zachcianki następnego dnia, zastąp je czymś zdrowszym.

Brak aktywności fizycznej

Nie tęsknisz za WF? U kresu studenckiej kariery, zdążysz zatęsknić. Co prawda uniwersytety zapewniają możliwość uprawiania wybranego sportu (basen, fitness, aerobik, sztuki walki, itp.), ale jedynie przez rok i w dodatku to godzina w tygodniu. Nie muszę chyba wspominać, że w euforii rozpoczęcia studiowania niechętnie się wybierasz na te zajęcia?
Bądź aktywny. Nie omijaj zajęć sportowych. Znajdź swoje ulubione zajęcie – może bieganie, spacery, siłownia albo taniec? Uczęszczaj na wszelakie wydarzenia, działaj w organizacjach (także tych charytatywnych). Staraj się “być w ruchu”, a nie ślęczeć całymi dniami przez monitorem. 

Studia to idealny moment na redukcję wagi (wbrew powyższemu)

Nie, nie zaprzeczam sama sobie. Jeśli tylko wykorzysta się powyższe wskazówki, nie wpadnie w gromadzące tłuszcz pułapki, to jeden z okresów życia, podczas których można w łatwy sposób schudnąć.

To moment zwrotny dla wielu, musisz uczyć się wszystkiego na nowo, brać odpowiedzialność za swoje czyny. Widzisz ten potencjał?

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.