Blog posts

Jak wielkie porcje należy jeść?

Jak wielkie porcje należy jeść?

Uncategorized

ILE JEŚĆ?! Pytanie, które często pada.
Dylemat duży, a konkretów ciężko się doszukać. Jedno jest pewne – lepiej mniej niż więcej. Małe porcje nie narażają organizmu, od umiarkowanego jedzenia jeszcze nikt nie zachorował, czego nie można powiedzieć o nadmiernym spożywaniu pokarmów. Większy brzuch oznacza więcej chorób.

Jeżeli złożymy dłonie w pięści i przyłożymy do siebie, uzyskamy wielkość naszego żołądka. Niewielki? Zdziwieni? Otóż, jedna piąstka, to wielkość jednorazowej porcji, jaka powinna znaleźć się na talerzu, druga to ilość płynów, które możemy dostarczyć podczas posiłku. Malutko? U większości osób, żołądki są nienaturalnie rozciągnięte – nawet pięciokrotnie. Jemy stanowczo za dużo ( zbyt łapczywie i bezmyślnie).

Czy ja się zgadzam z taką wielkością porcji? Zależy. Od jakości jedzenia, od człowieka, od pracy jaką wykonuje, od wielu czynników. Mięso mięsu nie równe, porcja mięsa nie równa porcji ziemniaków, sportowiec nie naje się taką samą porcją, co informatyk, a chłopiec identyczną co dziewczynka. Ile jeść? Tyle, by nasycić swój głód – ten fizyczny, prawdziwy, który informuje o stanie organizmu.

Częstym błędem okazuje się, mylenie pragnienia z poczuciem głodu. Warto wypić jedną/dwie szklanki wody w momencie, gdy poczujecie głód. Jeżeli zniknie po 10-15 minutach, była to potrzeba napoju.

Jak powstrzymać swój apetyt? Należy jeść.
Absurdalne? Niekoniecznie.

Spożywanie większej ilości produktów, które powodują szybkie nasycenie, powinno pomóc. Najlepiej włączyć do jadłospisu: pieczywo, fasolę, groch, rośliny strączkowe, kasze czy własnoręcznie uprażone ziarna słonecznika.

„Jeśli wstałeś od stołu z uczuciem głodu – najadłeś się, jeśli czujesz, że się najadłeś przy stole – to znaczy, że się otrułeś.”  Hipokrates

About the author

Martyna Banasiak
Cześć, miło mi Cię widzieć! Blogować zaczęłam 3 lata temu, wtedy założyłam największego w Polsce bloga o psychodietetyce i zdrowym stylu życia Psychodietka.pl, w marcu tego roku dokonałam rebrandingu i działam pod swoim nazwiskiem na MartynaBanasiak.pl, rozszerzyłam też tematykę bloga. Możesz zobaczyć i posłuchać mnie na kanale na YouTube. Moje filmy mają około 2 000 000 wyświetleń (WOW!), uwielabiam to miejsce, może Tobie też się spodoba. Nie zastanawiam się nad tym, czy bardziej czuje się blogerem, czy youtuberem, po prostu robię dobre rzeczy, bo wiem, że tak można zdziałać najwięcej i najlepiej.